Filmoteka AUTOmaniaka - Gwiazdy wielkiego formatu

Są imponujące, niewyobrażalnie szybkie, do tego posiadają osobowość. Fascynują bez wyjątku zarówno mężczyzn jak i kobiety. Działają na zmysły. Powodują, że na ich widok serce zaczyna szybciej bić.
Mają swoich wiernych fanów. Gdyby mogły pewnie znalazłyby się na czerwonym dywanie i dumnie odebrałyby statuetkę w swojej kategorii. Inspirują, szokują, dostarczają emocji. Mowa o gwiazdach światowego formatu – mechanicznych wehikułach – samochodach.
Są inspiracją dla największych światowych mistrzów. Chyba nie ma dziedziny sztuki, w której zostałyby pominięte. Wykorzystują je twórcy reklam, autorzy rozmaitych książek, biorą udział w teledys
kach i pojawiają się w niezliczonej ilości piosenek. Przykład z naszego podwórka – już w okresie międzywojennym Mieczysław Fogg śpiewał, że „świat wtedy był szalony i pędził tak wzdłuż szos jak ośmiocylindrowy twój wóz a w nim mój los”. I świat popędził dalej jak szalony! Nieruchomy obraz z fotoplastykonu nabrał ruchu i przemówił a nawet „zawarczał” niskim głosem swoich metalowych bohaterów.
Teraz już trudno jest wyobrazić sobie Jamesa Bonda bez Astona Martina, Steve’a McQueena bez Forda Mustanga GT 390 czy choćby Burta Reynoldsa i jego niezastąpionego Pontiaca. Jaki z tego wniosek? – Nie ma kinematografii bez samochodów i samochodów bez kinematografii. Ten wieloletni, nierozerwalny romans zaowocował najgorętszymi tytułami w historii światowego kina.
Od pucybuta do milionera
Dużo czasu i kilometrów taśmy filmowej wykorzystała światowa kinematografia zanim samochody zyskały w obrazach odpowiedni status. Trzeba przyznać, że droga była długa i kręta. Najpierw należało zamienić siłę porywistych rumaków na siłę koni mechanicznych. Gdy to się już stało i na ekrany wjechał pierwszy automobil zaczęła się poważna motoryzacyjna ekspansja. Początkowo jako tło wydarzeń, z czasem nieodłączny pomocnik głównego bohatera, niekiedy wręcz główny bohater. To w skrócie historia awansu czterokołowych herosów, przyznacie, że brzmi trochę jak archetyp „od pucybuta do milionera”? I tak jest w rzeczywistości. W miarę jak auto stawało się coraz bardziej popularne, przypisywano mu coraz to nowsze role. Nowsze i bardziej odważne. Ze zwykłego środka transportu przeobraził się w monstrualną hybrydę wypełniającą misję ratowania świata przed zagładą. Ciężko dziś wyobrazić sobie inny scenariusz. Samochód stał się maszyną o wielu twarzach. Przypisano mu cechy
ludzkie np. już nie „jeździ” a „porusza się”, nie jest już tylko „funkcjonalny i bezpieczny”, ale ma temperament i dynamiczną „sylwetkę” i doskonale zna potrzeby swego właściciela.
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że dzisiejsze filmy to bardziej pokaz możliwości i pomysłowości twórców. Im głośniej, szybciej i agresywniej, tym bardziej atrakcyjnie dla widza. Prawda stoi po stronie tych, którzy tak twierdzą. Ale nie zapominajmy o tym, że honorowe miejsce w gronie filmowych, motoryzacyjnych hitów zajmują klasyki kina z samochodami w tle. W tym gronie nie może zabraknąć kultowego Bullita, uciekającego Mistrza Kierownicy, Znikającego Punktu i wielu, wielu innych, których nie zabraknie w Filmotece AUTOmaniaka.
Marta Lica
Foto: movie posters
Od redakcji: Pierwszy interesujący artykuł z nowego cyklu – Jazda KULTURAlna -Filmoteka AUTOmaniaka. Samochody w filmach, niedoceniane często „gwiazdy” trzeciego planu.













