W czerwonym będzie mu do twarzy ... ale jeszcze nie teraz!

W czerwonym będzie mu do twarzy… ale jeszcze nie teraz!
Dopiero co światek motoryzacyjny obiegła wiadomość, że Robert Kubica przedłużył swój kontrakt z BMW Sauber. Przecież miało być tak pięknie (przynajmniej wg niektórych osób) i miał zostać gwiazdą Skaczącego Konika (Ferrari)… Co się stało?
Moim zdaniem Kubica, albo sam ma świetne wyczucie, albo ma fantastycznych ludzi, którzy mu doradzają. Choć jak znam życie to obie te możliwości jednocześnie wchodzą w rachubę.
Najgorliwsi fani Ferrari zapytają z pewnością: na co czekać? Obecny sezon dla obu kierowców tego zespołu nie jest rewelacyjny. Choć trzeba przyznać, że Massa zaczął się starać. Co do Raikkonena – ewidentny brak
motywacji do jeżdżenia. Nic dodać, nic ująć. Co zatem powstrzymało Kubicę/Ferrari do połączenia tych dwóch świetnie działających ‘instytucji’?
Wystarczy wgryźć się w przepisy na sezon 2009. Tam zawarta jest odpowiedź. Owe zmiany są tak poważne, że obecnie, czyli na sezon przed ich wprowadzeniem trudno stwierdzić, który zespół najlepiej się do nich przystosuje. Wiadomo choćby o sporych problemach z zastosowaniem systemu KERS.
Po co zatem zmieniać pracodawcę w momencie, gdy nie wiadomo czy nie wpadnie się z deszczu pod rynnę? BMW stara się przygotowywać coraz lepiej swój samochód. W tej chwili przynajmniej wiadomo na czym stoi. Dlatego też najlepszym wyjściem jest przeczekanie tego roku w BMW. Z końcem sezonu 2009 prawdopodobnie z Ferrari odejdzie Kimi Raikkonen. Z kolei Felippe Massa ma w tej chwili podpisaną umowę do 2010 roku. Może to właśnie wtedy zobaczymy Roberta w czerwonym kombinezonie…
Czy pozostanie w BMW Sauber okaże się dla Roberta owocne? Czas pokaże. Jednakże uważam, że to naprawdę najlepsza decyzja, jaką mógł podjąć.
Renata Chuda
Foto: BMW
5.09.2008













