Peugeot 407 (2004-2011)

Był rok 2004 i wysłużone 406 nie było już konkurencyjne. Renault miał Lagunę II, Citroen świeże C5, Opel dopiero co wypuścił Vectrę C. Jedynie Passat był już wiekowym autem, ale nadal tanio skóry nie sprzedawał konkurentom, dzielnie walcząc o swoje.
Oczywiście 406 był bardzo dobrym samochodem z obszernym wnętrzem, wygodnym zawieszeniem. Dowodem na te słowa niech będzie fakt, że model ten był produkowany przez dziewięć lat. Samochód jako jeden z nielicznych francuskich pojazdów zdobył też zaufanie taksówkarzy, którzy często go wybierali jako solidny środek transportu. I to właśnie taksówkarze zaczęli nazywać 406 „francuskim mercedesem”. Jednak pięcioletnia różnica między zakończeniem produkcji 406 a debiutem najstarszego z w/w konkurentów - Renault Laguny to w motoryzacji różnica jednego pokolenia. Mówiąc inaczej lata świetlne. Zmiany były konieczne i nieuniknione.
Debiut Peugeota 407 był ważnym wydarzeniem. Większość konkurentów debiutowała na przełomie lat 2001/2003, więc Peugeot mógł co nieco podejrzeć i być o ten przysłowiowy „krok do przodu” przed konkurentami. I pod względem stylistyki był. Karoseria narysowana lekką kreską, z dużymi lampami, agresywnie stylizowanym przodem – z ogromnym wlotem powietrza, tworzyła niepowtarzalną całość. Taką, która nawet za kilka lat będzie się podobać. Spasowanie blach jest na wysokim poziomie, powłoka lakiernicza gruba, a cała karoseria odporna na korozję. Widać dbałość producenta o detale. Wnętrze to subtelne połączenie sportowych cech z elegancją i wykończeniem komfortowej limuzyny. Ten samochód nie udaje ani luksusowej limuzyny którą nie jest, ani narowistego na drodze sportowca. On ma być wygodny i ponadczasowy. I taki właśnie jest.
Duże obszerne fotele przednie są bardzo wygodne i sprzyjają dalekim wojażom nie męcząc kierowcy.
Za to jak się zapomnimy i spróbujemy wykorzystać całkiem niezłe własności jedne 407 przy odrobinie szczęścia wylądujemy na drzwiach, w innym przypadku trzeba mocno trzymać kierownicę, żeby nie wylądować na naszym kompanie podróży. Fotele w wersji Coupe to inna bajka, ale tamten wóz warty jest opisania innym razem w równie obszernym tekście. Poza tym wnętrze jest wykonane z porządnych materiałów, kierownica jest gruba i dobrze leży w dłoniach, obsługa intuicyjna dzięki stonowanej ilości przycisków. Chociaż da się zauważyć niechlujne spasowanie niektórych elementów takich jak np. chromowanych obwódek przy uchwycie do otwierania drzwi, to jednak producentowi należą się słowa uznania za wykonanie. Duża przednia szyba potęguje wrażenie przestronności wnętrza. Kierowca czuje się tu doskonale. Wyeliminowano znane z poprzednika głośne skrzypienie deski rozdzielczej. No dobrze a pasażerowie z tyłu? Patrząc na gabaryty auta poczują się mocno zawiedzeni. Miejsca na nogi jest tyle, co w niezbyt przestronnym kompakcie, a nad głowami… Jest jeszcze gorzej. Za to bagażnika 407 nie musi się wstydzić. Ładowność na poziomie 635 kg i pojemność w zakresie 489- 1654 l. ujmy nie przynosi, wręcz przeciwnie. W sedanie jest wyraźnie gorzej, 407 l. to słaby wynik w średniej klasie.
407 było oferowane w sześciu wersjach benzynowych i czterech wysokoprężnych. Na rynku wtórnym dominują wersje HDI z silnikami o poj. 1.6 i 2.0. Obydwa są niezwykle oszczędne, ale pierwszy zupełnie
nie nadaje się do gabarytów 407. Samochód wyposażony w niego jest ospały, mimo akceptowalnej elastyczności. Przyspieszenie na poziomie 13,7 s do pierwszej setki to delikatnie mówiąc powoli. Silnik dobry do miasta dla spokojnych kierowców. W wersji 2.0 jest już zupełnie inaczej. Przyspieszenie poniżej 10 s to już coś, a i na autostradzie nie będziemy musieli co chwila spoglądać w lusterko, bo 210 km/h w zupełności wystarczy. Zakup 2.2 wydaje się bez sensu, bo jest mocniejsze tylko o 7 KM, a koszty eksploatacji są wyższe. Nie wspominając o wyższej cenie w salonie i na rynku. Usterki, które dotykają 407 z dieslem pod maską, dotyczą każdego współczesnego turbodiesla i są znane aż do znudzenia. Użytkownicy narzekają na filtr FAP, jednak jego regeneracja nie jest przesadnie droga w porównaniu do konkurencji. Jednak mimo wszystko awarie nie występują powyżej średniego poziomu. Silniki benzynowe są dość paliwożerne. Za to trzeba wspomnieć o doskonałej współpracy benzyniaków z LPG. Wart polecenia jest silnik 2.0. Jest złotym środkiem między nieco za słabym 1.8, a większym 2.2. Na dodatek jednostki benzynowe nie wykazują większych słabości.
Jazda tym samochodem to sama przyjemność. Jest pewne w prowadzeniu, jedynie układ kierowniczy mógłby być bardziej komunikatywny. Zawieszenie to udany kompromis między prowadzeniem a komfortem. Wizerunek psują trochę wybijające się sworznie wahacza, jednak ogólna trwałość jest na zadowalającym poziomie.
Michał Lesicki
Foto: Peugeot
Zdaniem redaktora:
407 to piękny, komfortowy i dość trwały samochód. Z oszczędnym dieslem wydaje się idealnym połączeniem. Jednak utrzymanie diesla z przebiegiem ponad 170 000 tysięcy km pochłonie zdecydowanie więcej gotówki niż wersji z silnikiem benzynowym. Podsumowując: diesel dla kogoś kto jeździ naprawdę dużo, benzyna dla osób, którym zależy na bezproblemowej eksploatacji, albo z LPG i niskimi kosztami paliwa. Świetna alternatywa dla przereklamowanego Passata.
Galeria zdjęć:





















