Portal motoryzacyjny auto-news.pl
Katalog firm motoryzacyjnych
Oleksowicz trenuje na Litwie
Przed startem w 42. Rajdzie Nowej Zelandii Maciej Oleksowicz i Andrzej Obrębowski będą szlifować formę na Wileńszczyźnie.
Toyota Avensis I (1997-2003)
Gdy pojawiła się na rynku miała niełatwe zadanie. Poprzedniczka - model Carina od pierwszej generacji uchodziła za bezawaryjny pojazd. Toyota stanęła zatem przed wyzwaniem, z którego idealnie się wywiązała.
Hyundai i40 1.7 CRDi Premium - Powrót po latach
Nareszcie. Można powiedzieć. Po kilku latach Hyundai wraca do gry w segmencie aut luksusowych. Pamiętacie model Sonata? Jeżeli tak to będziecie zaskoczeni na plus.

Brazylia

Brazylia

Kolejny etap podróży Andrzeja Sochackiego.


Kilkaset metrów po minięciu granicy urugwajskiej zatrzymałem się w budynku granicznym po stronie brazylijskiej. Tam oznajmiono, że Amerykanie muszą mieć wizę w paszporcie. Ci co jej nie mieli, niestety wrócili do Montevideo. ...Wyjąłem polski paszport i wbito mi wizę na trzy miesiące.

Wjechałem do największego i najbogatszego kraju w Południowej Ameryce, który podzielony jest na stany (26) skupiających się w pięciu geograficznie położonych terytorium: Południowe, Południowo- Wschodnie, Północno-Wschodnie, Północne i Centralno-Wschodnie. Będę jechał przez stany przy Atlantyku by udać się na północ do Wenezueli. Podróż zacząłem od stanu Rio Grande do Sul sąsiadującego z Urugwajem i dalej przez: Santa Catarina, Parana, Sao Paulo, Rio de Janeiro, Espirito Santo, Minas Gerais, Bahia, Sergipo, Alagoas, Pernambuco, Paraiba, Rio Grande de Norte, Ceara, Piaui, Maranhao, Para, Amazonas i Roraima – ostatni stan na mojej trasie.



Przez skupiska polskie


Polscy emigranci od stuleci osiedlali się w brazylijskich stanach przeważnie po stronie Atlantyckiej. Kiedy odwiedziłem pierwszy raz ten kraj, byłem zdumiony pielęgnowaniem ojczystego języka, obyczajów i kultury polskiej. Wpisy w moim albumie podróży po polsku przez rodaków trzeciego i czwartego pokolenia zdumiewały wszystkich. Jadąc obecnie byłem ciekawy dalszego utrzymania polskości przez młodzież i przybyłych emigrantów po II wojnie światowej. Podróż rozpocząłem z południa na północ, ...ciągle uciekając z chłodnej zimowej pogody i często padającymi deszczami.


Porto Alegre


...Jadąc powoli i rozglądając się za polskimi nazwami zatrzymał mnie patrol policji. Okazało sie, że kierowca po zobaczeniu polskich znaków na „Zabawce” zapytał mnie wprost po polsku: co szukasz?. ...Szukam miejsc polskich. ...To jedź za mną. Po czasie wskazał napis „Sociedade Polonia” na domu. Okazało się, że jego matka była Polką i nauczyła go języka ale on ma żonę Brazylijkę i w domu panują obyczaje brazylijskie z językiem portugalskim włącznie.


...W środku pokaźnej wielkości restauracja z emblematami polskimi na ścianach ale nikt z obsługi nawet nie rozumie polskiego, właściciel jest Brazylijczykiem. ...Zaraz zadzwonił do jednego ze swoich klientów. ...Po godzinie zjawił się Sidnei z Leonardo. Zaparkowałem „Zabawkę” w zamkniętym parkingu i zjedliśmy wspólnie obiad. Na drugi dzień poznałem prezesa Polonii – wspaniałego pana Mariana Hossa i innych. W przydzielonym pokoiku czułem się nieskrępowany, mogłem odpocząć, nadrabiać zaległości w reportażach, przygotować plan dalszego działania. Pomagał mi Ryszard Klacewicz, syn znanego mi lotnika, kombatanta wojennego, którego mundur ozdabia gablotę w Domu Polskim.

Niestety, paru żyjących weteranów nie utrzymuje kontaktu z powodu różnych starczych chorób. ...Kilka dni zeszło mi na zwiedzaniu miasta, odwiedzaniu innych miejsc, wywiadach w prasie i TV, spotkaniach z dziećmi kombatantów wojennych (moich rówieśników) pamiętających mnie przez niektórych.
Urodzony na obczyźnie Leonard prowadził w Domu Polskim zajęcia języka polskiego z młodzieżą emigrantów, jak i Brazylijczykami chcącymi poznać nasz język.



Curitiba


Z rana, po przywitaniu się z Tadeuszem Kawalcem dała się odczuć rodzinna atmosfera. Bez wspólnego śniadania nie było rozmowy. Tadeusz skierował mnie później do ks. Jerzego Morkisa, proboszcza polskiej „Parafii Św. Stanisława”, który miał, jak każdy pasterz wśród Polonii, rozeznanie warunków swoich parafian.
W pobliżu zwiedziłem muzeum „Modern Art” i skansen nazwany „Park Jana Pawła II”. Miejsce znane wszystkim mieszkańcom z odwiedzin naszego papieża. Wśród sprowadzonych z innej części Brazylii góralskich drewnianych chat, wyróżnia się – kapliczka poświęcona przez papieża i pomnik papieża stojący na rozstaju parkowych dróżek w dziewiczej roślinności. Jest to miejsce modlitwy, odpoczynku i polskich pamiątek.

...Odwiedziłem zaprzyjaźnione miejsce sprzed lat – dom Jana Kowalczuka. Żona chora na Alzchajmera, synowie w finansowych tarapatach, córka w Stanach. Najstarszy syn Tadek pamiętał jak w warsztacie ojca wymieniali mi przód Garbusa po złamaniu się przedniego zawieszenia. Z nim odwiedziłem warsztat, gdzie zmienili mi klocki hamulcowe i felerną oponę. ...Przypomniał mi się moment, ...kiedy jechałem przez Paragwaj skrzypiącym samochodem w stronę Kurytyby, nadziałem się w Asuncion całkiem przypadkowo na sportowego Mercedesa z polskimi nazwiskami – Sobiesława Zasady w roli kierowcy i pilota siedzącego obok. Okazało się, że załoga brała udział w międzynarodowym rajdzie o puchar Południowej Ameryki. Zawodnicy siedzieli w samochodzie i studiowali mapę. Nie przeszkadzałem, zrobiłem sobie pamiątkowe zdjęcie i pojechałem dalej.

...Rozglądając się po ulicach, ciekawością były przystanki autobusowe w postaci szklanych tub z kasą i klimatyzowaną poczekalnią dla pasażerów czekających na podjeżdżające autobusy, które jeździły oddzielnym pasem od wewnętrznej strony ulicy omijając ruch uliczny.

...Z wyśmienitymi różnego smaku pierogami na drogę opuściłem Kurytybę w stronę następnego skupiska Polonii nad Atlantykiem.


Sao Paulo


Nie mając aktualnych namiarów na miejsca polskie, zaparkowałem „Zabawkę” na chodniku głównej ulicy w centrum miasta. ...Wróciwszy z posiłku zastałem trzy niewiasty oglądające samochód. Okazało się, że mają rodowód polski i uczą się polskiego przy konsulacie. ...Ale znały tylko „dzień dobry” i „dziękuję”. Ciężko było coś wyciągnąć od nich. Nie były zorientowane w życiu polonijnym. A przecież w tym mieście dudniło polskie życie za moich czasów. ...Obecnie kluby są posprzedawane (razem ze sławnym „Klubem 44”) a organizacje pozamykane.

...Odwiedziłem polski konsulat z myślą uzyskania jakiś kontaktów. Sekretarz konsula generalnego przyjął mnie w pośpiechu na ulicy zaznaczając już na wstępie, że cały personel jest zajęty przygotowaniem wizyty z Polski i nie mogę być dziś przyjęty. ...Nie zwykłem rozmawiać oficjalnie na ulicy i pokazałem młodemu pracownikowi pismo z MSZ, popierające moje wojażowanie po świecie. ...Oczy z wrażenia i wstydu otworzył. ...Wyksztusił: proszę niech pan zaczeka w pokoiku i da mi kopię to pokażę konsulowi. ...Żeby nie przeciągać w czasie, dałem cały skoroszyt z pismem w środku. ...Czekałem (w tym napiętym czasie) aż 25 minut, kiedy ukazał się w drzwiach nie sekretarz lecz pan konsul generalny. ...Dyplomatycznie poświęcił mi kilka minut czasu. ...Pouczył mnie przy okazji, że tak się nie podróżuje, że przed podróżą powinienem nawiązać kontakty z polonią i ustalić czas spotkań. ...Ciężko westchnąłem i powiedziałem, że chyba nigdy nie podróżował skoro tak mówi. Miałem z sobą masę nazwisk i adresów ale dziś nie aktualnych i dlatego tam się zjawiłem. ...Okazało się, że miejscowy konsulat poza kościołem „Capelania Poloneza nie ma żadnych namiarów a co dopiero ja mogłem zrobić na odległość z Warszawy. ...Śmieszne. ...Gdy przedstawiłem swoją misję i kontakty z muzeum AK w Krakowie, pan konsul powiedział, że o takim czymś myślał od dawna i poprosił o kopie informacji muzealnej przyrzekając, że umieści w biuletynie. ...Rozstaliśmy się po przyjacielsku a speszony sekretarz zamknął drzwi za sobą, ...bez do widzenia.

...Przypadek zrządził, że w tym czasie wychodziła jedna niewiasta z konsulatu. ...Myśląc, że to Polka zapytałem czy zna skupiska polonijne. Odpowiedziała, że jest Brazylijką i stara się o wizę dla męża Polaka. ...Pojechałem za nią, pod kościół, w którym znajduje sie polska kaplica. ...To mi wystarczyło.

Choć msze polskie odbywają się raz w niedzielę, to spotkałem tam Polaka – Eugeniusza Hurleja, który pracował tego dnia wolontarnie. Po przedstawieniu się i tego co robię po drodze, Gienio nie puścił mnie i zakończył robotę by towarzyszyć mi tego dnia. Wielki patriota i katolik, sprzeciwił się osobiście na plan zamknięcia polskiej działalności w kościele. Pojeździliśmy po San Paulo aż skończyliśmy na obiedzie w jego domu. Wieczorem obejrzeliśmy film archiwalny pt.: „Hubal”. Łzy mi poleciały, gdy majora Hubala dosięgnęła kula, ... o jednego prawdziwego Polaka mniej.

Następnego dnia miałem zaproszenie Gienia na obiad pożegnalny pewnego księdza Andrzeja, który wracał po kilkudziesięcio letniej misji do Polski na stałe. Zgodziłem się, gdyż pożegnanie było na mojej trasie w Mongagua, niedaleko Santos.




Do Rio de Janeiro


...Kiedyś Santos było odskocznią wczasowo-weekendową Sao Paulo, dziś jest olbrzymim miastem z plażą na wzór Copacabany w Rio. ...W południe, kiedy słoneczko przygrzewało, zjechałem nad ocean w jakiejś zatoczce widocznej uprzednio z górskiej drogi. W spokoju patrząc na biały piasek, zielonkawą wodę, bujające się jachty i ptaki latające, konsumowałem jedzenie otrzymane na drogę z pożegnalnego obiadu. ...Zrelaksowany pojechałem dalej.



Piątek, 22 lipca 2011


Przed południem wjechałem w rejon miasta Rio w stanie Rio de Janeiro. Już o 9:00 dopiekało słoneczko i termometr wskazywał 20 stop C. Kilkadziesiąt kilometrów przed miastem widoczna była biała plaża i turkusowa woda, ...jak na Copacabanie.


Na V Militarnej Olimpiadzie Świata

Na pewnej stacji benzynowej zainteresował się „Zabawką” pewien motocyklista. Zapytał się o trasę mojej podróży, ja w zamian o miejsce odbywania się Militarnej Olimpiady,o której powiadomił mnie Wiesław Mrówczyński – mój przyjaciel, warszawski dziennikarz. Okazało się, że niedaleko odbywała się olimpiada konkurencji strzeleckich. Nabrałem chęci, nigdy jeszcze nie byłem na olimpiadzie tego typu. Po pożegnalnym obiedzie musiałem wrócić na trasę do Santos by pojechać przyoceaniczną drogą „BR 101” do Rio. Ta krótka, kilkudziesięciokilometrowa sceniczna droga po mostach wznoszących się wysoko nad lasem dżunglowym i przez kilkukilometrowe tunele kosztowała około 15.- USD. Nie każdy może sobie na taki wydatek pozwolić. Ja nie miałem wyjścia, gdyż jechałem nad oceanem dalej, ...do Rio de Janeiro.Płatną, łataną autostradą pognałem w stronę największego miasta Brazylii, stolicy stanu - Sao Paulo. ...Już na całego zostawiłem zimną pogodę. Widoczne po bokach szosy bananowce, palmy i gęsta roślinność na zboczach gór wprowadzała w miły nastrój. W deszczu opóściłem Porto Alegre. Kiedy zatrzymałem się na stacjii benzynowej w stanie Santa Catarina po paliwo i krótki odpoczynek, obstąpiła mnie grupa młodzieży. Okazało się, że jadą na zawody do Urugwaju. Przewodził wyprawie Laorcio Lichecki z mieszanego małżeństwa, matki Portugalki i ojca Polaka. Polecił mi swojego przyjaciela mieszkającego w centrum Kurytyby. ...Że zajechałem nocą, to przespałem się w pobliżu polskiego punktu, znanego wszystkim Polakom, nazwanego „Polskim Domem” – „Delicias Polonesas - Tadeo Rei do pierogi” (Tadeusz – król pierogów). W słoneczną pogodę rozpocząłem podróż po Brazylii od stanu Rio Grande de Sul, którego stolicą jest Porto Alegre. Mając kilka adresów środowisk polonijnych z poprzedniej podróży dookoła świata, jechałem z nadzieją spotkania jeszcze może żyjących i zaprzyjaźnionych rodaków lub ich potomstwa. ...Nowe miasto. Nic nie mogłem sobie przypomnieć z poprzedniej wizyty. Trzydzieści lat zrobiło swoje. Dotarłem do dzielnicy, wówczas polskiej, w której organizacje działały w sąsiedztwie.


...Wojsko wszędzie widoczne. ...Na skrzyżowaniach ulic gotowe do akcji czołgi. ...W bramie na teren wojskowy wpuszczali tylko za okazaniem specjalnej przepustki. ...Wyciągnąłem z bagażnika podobną wymiarami i kolorem polską legitymację dziennikarską i zawiesiłem na szyi. Sprawdzający przepustki żołnierze nie zwrócili uwagi na inność mojej, machnęli ręką aby szybciej, do środka, bo kolejka samochodów czekała za mną. ...Udało się.

W budynku olimpijskim, zapytałem o polską ekipę. ...Przy okazji wręczyli mi oryginalną przepustkę dziennikarską. Poruszałem się swobodnie wśród sportowców świata, częstowałem się piciem i ciastkami jak wszyscy uprzywilejowani. Mogłem też odwiedzić inne stadionowe konkurencje, ale deszcz padał.

...Chodząc po sportowej hali zauważyłem polski emblemat na bluzie jednego sportowca. ...Podszedłem. ...Radek Podgórski (rekordzista Polski w pistolecie szybkostrzelnym) zorientował mnie o charakterze i rygorach strzeleckich konkurencji. Reprezentował WKS Flota-Gdynia, zespół sportu Marynarki Wojennej w broni krótkiej. Był blisko medalu ale konkurencja najlepszych w świecie wyśrubowała wyniki. Za to panie powróciły do domu z 4 medalami.

Polonia w Rio


Trafiłem łatwo pod adres „Stowarzyszenia Polonijnego”- otrzymany od Barbary Sobolewskiej - pani redaktor „Głosu Polskiego” z Buenos Aires. Polski dom wspaniałej jakości, posłuży długo rodakom. Jedna z pań, Gienia, podała mi adres polskiego kościółka „M.B.Częstochowskiej”. Pojechałem, by spotkać może kogoś znajomego. Na mszy św. celebrowanej przez ks. Jana Sobieraja uczestniczyło dwadzieścia kilka osób. ...Utkwiły mi w pamięci dwa fragmenty z kazania, cyt.: 1. ...„Dla Salomona największym skarbem poza Bogiem była mądrość, serce czułe i sprawiedliwość”. ...Dziś nie doceniamy Boga jak i pomijamy piękne skarby.
2. ...Dziadzio mówił: "jak nie umiesz mówić po polsku, ...to nie ma chleba”. ...Tak polski język zatrzymywano dawniej u pokoleń. ...Współcześni dziadkowie są wygodni, ekstrawagandcy, myślący o sobie.

Przykry widok i uczucie jak szybko zanika polskość w Brazylii, kraju kilkuset tysięcznej polonii o najstarszych i najsilniejszych polskich korzeniach na tym kontynencie. ...Gdzie są młode pokolenia Polaków z krwi i kości swoich ojców, gdzie tkwi przyczyna ich wykruszania, od czego lub kogo to zależy, kto w tym pomaga? Na te pytania nie jest łatwo odpowiedzieć. ...Po mszy, w salce przykościelnej, przedstawiłem cel podróży, złożyłem na ręce prezesa kombatantów – Ignacego Felczaka informację z krakowskiego muzeum AK. ...Spotkałem się też z drugim kombatantem wojennym – Krzysztofem Głuchowskim (ps. „Jeleń”) z 7 Pułku Ułanów Lubelskich AK, będącym aktywną polonijną postacią, posiadającą dużo odznaczeń i wyróżnień.

...Kiedyś byłem goszczony przez znanego w Polonii kombatanta, inżyniera konstruktora lotnictwa („Ikara Wielkopolski”) - Antoniego Gabriela, słynnego z adaptacji silnika niemieckiego samolotu do amatorskiej konstrukcji o nazwie „Śląsk” zaraz po II wojnie światowej oraz z produkcji lotni, których oblatywaczką była córka Marylka i syn Janek. Przy spotkaniu, Marylka - obecnie dorosła kobieta, wręczyła mi krążek CD celebrujący stulecie urodzin swojego taty. Syn jej Mateusz, myśląc o unoszeniu się w powietrzu kończy studia pilotażu. Córka Monika studiuje medycynę w Gdańsku i pasjonuje się lotniami. Sama zaś utrzymuje kontakt z klubem lotniarzy i lata na swojej lotni ponad Rio zaspokajając swoje od dzieciństwa marzenie.

...Kilka dni upłynęło na zwiedzaniu i spotkaniach. W między czasie celebrowałem z małą grupką polonijną swoje urodziny, które przypadły 26 lipca. ...Starszy o jeden rok, pojechałem przez Vitorię dalej na północ odwiedzić po drodze przyjaciela, żeglarza z Kanady – kapitana jachtowego Wacława Matuszewskiego, mieszkającego w nadmorskiej wczasowej miejscowości stanu Bahia – w Novej Vicosie, w miejscu półmetku mojej podróży w Brazylii.



Pozdrawiam!

Jędrek


Od redakcji: Andrzej jest już na przed ostatnim etapie tej niesamowicie długiej trasy dookoła kontynentu Ameryki Południowej. Pozostaje największa i ogromnie niebezpieczna Brazylia, Wenezuela i miejsce startu Kolumbia. Samo pokonanie trasy amazońskiej do stolicy tego stanu Manaus położonej w największej dżungli świata. Te ostanie odcinki to wielka loteria i egzotyka. Wspólnie z Czytelnikami niecierpliwie czekamy na dalsze relacje i ciekawe zdjęcia. /WMr./


ns 2011-09-01 09:57:08
Dodaj do: Dodaj na facebook.com Dodaj do wykop.pl Dodaj do kciuk.pl Dodaj na sledzik.pl Dodaj na blip.pl Dodaj na flaker.pl


 
O nas | Napisz do nas | Redakcja | Reklama | Partnerzy | Mapa serwisu | RSS auto-news.pl
Z szuflady Wiesława Mrówczyńskiego
Mój pierwszy
Auta nowe
Auta używane
Testy aut
Porady
Auto filmy
HomeTrendy
Magazyn MotoTrendy
Copyright © 2012 auto-news.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Realizacja: Versso