Kwestionowana wartość aut
Kwestionowana wartość aut
Służby celne kwestionują wartość pojazdów kupowanych przez właścicieli salonów samochodowych bezpośrednio w zagranicznych filiach koncernów motoryzacyjnych.
Powodem tych działań jest znowelizowana ustawa o podatku akcyzowym, dająca celnikom prawo do zmiany kwot podanych na fakturach, jeśli odbiegają one od średniej rynkowej. Jednak to, co miało być wymierzone w prywatny import używanych samochodów, skutecznie uderzyło w duże przedsiębiorstwa. One bowiem sprowadzają najdroższe samochody, więc wykrycie 25 proc. różnicy w cenie aut wartości 100 tys. zł oznacza dla fiskusa możliwość doliczenia kilku tysięcy złotych podatku.
„Moim zdaniem to, co się dzieje, oznacza poważne blokowanie swobody gospodarczej, sprzeczne z przepisami polskiego i unijnego prawa” - tak skomentował Tadeusz Dudojć, szef EuroCentrum Tadeusz w Koszalinie akcje urzędników, żądających zapłacenia akcyzy od sprowadzanych do sprzedaży samochodów zgodnie ze średnią wartością rynkową. W takim obrocie ma spore doświadczenie, jako właściciel koncesji europejskiej, może kupować do 70 proc. samochodów w krajach Unii Europejskiej.
Potwierdza jednocześnie, że dotychczas salony płaciły akcyzę od wartości netto na fakturze otrzymanej od dostawcy. Kwestionując ceny z faktur urzędnicy sprawili, że korygować trzeba także kwoty VAT. I tu pojawił się problem międzynarodowy.
„Gdy od polskiego kontrahenta trafia do niego korekta faktury, bo nasz urzędnik uznał auto za 30 proc. droższe, rodzi się pytanie, czy nie doszło do przestępstwa polegającego na zaniżeniu wartości sprzedaży” - dodaje szef EuroCentrum. Jego zdaniem postępowanie polskich urzędników jest niewłaściwe, bo faktury wystawiane są przez podmiot gospodarczy dla podmiotu gospodarczego, zajmującego się pośrednictwem w sprzedaży samochodów./ns/
źródło: Samar
8.10.2008