Śladami Yeti po górach i wertepach Rumunii - Skoda Yeti
Wybór Transylwanii jako terenu umożliwiającego wszechstronne sprawdzenie możliwości jezdnych w wielorakich warunkach drogowych ... i nie tylko, było przemyślanym i znakomitym doświadczeniem.
Grupa dziennikarzy motoryzacyjnych wzięła udział w testowaniu najnowszego „dziecka” zakładów Mlada Boleslav – Skody Yeti. Dwudniowe zmagania z wertepami górzystej części Rumunii oraz wjazd krętą drogą na wysokość powyżej 2 000 m n.p.m, pozwoliła poznać i docenić możliwości jezdne tego pojazdu. Trasa wiodąca przez środek Gór Fogarskich, leżących w Karpatach, obfitująca w kręte i ciasne, wyboiste wręcz kamieniste drogi, które prowadzą do „zabitych” pasterskich, górskich wiosek, kończących się bezdrożami, gdzie rzadko dojeżdżają samochody.
Stada owiec, osły i gromady zabiedzonych psów, a zarazem niesamowite górskie pejzaże, tworzą niezapomniane widoki ... ale do rzeczy! 400-kilometrowa trasa pozwoliła „odkryć” i docenić walory Skody Yeti a zarazem choć minimalnie, przygotować tych dziennikarzy, którzy w ramach konkursu, udadzą się w poszukiwaniu śladów Yeti w indyjskich Himalajach. Ta najnowsza Skoda Yeti z napędem 4x4, z silnikami benzynowymi bądź wysokoprężnymi, wyposażona w sprz
ęgło Haldex czwartej generacji, dzielnie radziła sobie w tych trudnych warunkach. Przy pomocy trybu „off-road”, który z kolei „zarządzał” elektronicznymi systemami ABS, ASR i EDS, dostosowując je do jazdy górskiej w tak niewiarygodnie trudnych warunkach, także jako asystent poruszania się pod górę lub zjazdów na dół ... można było za kierownicą czuć się bezpiecznie. W ogóle jazda po wertepach dzięki temu wydawała się łatwa do przejechania. Również wjazd i powrót słynną, gładką ale krętą drogą na przełęcz, której budowa pochłonęła wiele istnień ludzkich a wymuszona przez owianego bardzo złą sławą, byłego dyktatora i satrapę Ceacescu, odbywała się wręcz w komfortowych warunkach.
W czasie naszego pobytu kawalkada nieznanych modeli samochodów budziła wszędzie powszechne zainteresowanie a w telewizji rumuńskiej pojawiły się napisy „YETI Ascunde Cadauru. …i YETI UNI Bloculul”. Nie rozumiejąc rumuńskiego byliśmy pewni, że to nasze auta wpłynęły na zainteresowanie tutejszej TV, tłumacz wyprowadził nas z błędu!
Najnowsze technologie tego modelu oferują przede wszystkim bezpieczeństwo poprzez ochronę kierowcy i pasażerów, poduszkami powietrznymi czołowymi, bocznymi oraz kurtynami. Kierowca w chwili zderzenia zabezpieczony jest dodatkowo poduszkami kolanowymi. Dzięki temu model ten uzyskał 5 gwiazdek w teście zderzeniowym EuroNCAP. Bezpieczeństwo to podnoszą również nowe zagłówki przednie i tylne, chroniące kręgi szyjne. Ponadto wnętrze auta wykończone jest dobrej jakości materiałami, zapewniające spory poziom komfortu. Siedzenia dopasowane i wygodne, a wnętrze przestronne a dodatkowo czujniki parkowania, nawigacja etc.
Nie należy zapominać o doskonałych stylizowanych światłach bi-ksenonowych oraz okrągłych lampach do jazdy dziennej, a także reflektory skrętne przeciwmgielne z funkcją corner, która pozwala doświetlać zakręty.
Dodatkowo szeroka gama elementów nie tylko podnoszących wygodę, ale ułatwiających „życie” kierowcom są dostępne już w wersji podstawowej lub opcjonalnie jak przykładowo panoramiczne okno dachowe sterowane elektrycznie.
Powszechnie wiemy, że o jakości prowadzenia pojazdu, decyduje podwozie, jego zawieszenie i zachowanie pojazdu na nierównościach oraz zakrętach. Warto przypomnieć, że przód SUV-u Yeti opiera się na kolumnach McPhersona, a tył na konstrukcji wielowahaczowej, której wartość potwierdziliśmy w rumuńskich testach. Koła 16- lub 17-calowe z obręczami stalowymi lub ze stopów lekkich, wyposażone w opony sportowe i terenowe, dopełniły wymogów jazdy w off-roadowym teście. Reasumując należy przyklasnąć pomysłowi Skoda Auto Polska doskonałego i
właściwego doboru wszechstronnej trasy, umożliwiającej sprawdzenie możliwości jezdnych najnowszego a zarazem pierwszego SUV-u rodem z Mlada Boleslav.
Dla mnie najważniejszą zaletą Skody Yeti jest łatwość i przyjemność prowadzenia tego auta, co może potwierdzić Jerzy Iwaszkiewicz, z którym wspólnie testując męczyliśmy się na tych górskich wertepach. Początkowo nie czuł się w nim zbyt bezpiecznie nawet prowadząc, ale na zakończenie nabrał chęci i wyraził wspólną opinię, że jest to naprawdę udany pojazd i również jak ja, nabrał chęci i pewności, że można i powinno wybrać się nim bezpiecznie nawet w Himalaje w poszukiwaniu Yeti!!!
Kierownictwu oraz instruktorom Szkoły Auto Skoda chwała za wybór miejsca, za organizację i wspaniałą atmosferę tej całej testowej wyprawy!
Wiesław Mrówczyński
Foto: autor
Galeria zdjęć: