W krainie fiordów i trolli cz.II

Północ zdobyta!
Ze Storslett ruszamy do Tromsø, największego miasta Norwegii Północnej. Wprawdzie można zaoszczędzić trochę czasu i skorzystać z promu, ale my wybieramy tańszą opcję-jazdę samochodem.
Wyruszamy rano, gdyż wieczorem chcemy być z powrotem w domu. Widoki są kosmiczne-nie mogę się nadziwić, że tak piękne miejsce naprawdę istnieje. Docieramy na miejsce, spacerujemy uliczkami miasta, mijamy piwiarnię najpopularniejszego w Norwegii piwa Mack, Polarmuset (Muzeum Polarnictwa), Domkirke (katedrę ) a następnie wspinamy się na szczyt Storsteinen, by podziwiać widoki na miasto i okolicę. To niesamowite, w jak doskonałej kondycji są Norwegowie. Co chwilę truchtem mija nas jakaś rodzina z dzieckiem, uśmiechają się i pozdrawiają. Wędrówka kosztowała nas trochę wysiłku, ale udało się-jesteśmy na wysokości stacji kolejki. Dalej nie idziemy-jest 16.00 a przecież musimy jeszcze zejść i ruszyć w drogę powrotną. Robimy mnóstwo zdjęć i jesteśmy świadkami akcji ratunkowej- mężczyzna prawdopodobnie zasłabł, chwilę później helikopter zabrał go do szpitala. Żegnamy się z urokliwym, spokojnym miastem. Może kiedyś tu wrócę ...
Kolejnym miejscem, które postanowiliśmy odwiedzić jest Alta. Robimy to przy okazji odwożenia kolegi z Niemiec, który nocował w naszym domku, podczas podróżowania po Norwegii. Naszym celem jest Hjemmeluft, w którym znajduje się 4 tys. rysunków naskalnych pochodzących sprzed ok. 6,2 tysiąca lat. Znalezisko to wpisane zostało w 1985 na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ryty przedstawiają ludzi, zwierzęta, łodzie i broń.
Wyprawa na Nordkapp od początku była priorytetem, bo jak tu nie dotrzeć do najdalej na północ wysuniętego punktu Europy? Towarzyszy nam kolega z Czech i szef-Norweg mieszkający w Oslo. Dla niego jest to ogromna frajda, po raz pierwszy zdobędzie Przylądek Północny. Jest niesamowicie
szczęśliwy - po drodze dzwoni do wszystkich znajomych, żeby się pochwalić. Ruszamy rano, mamy przed sobą ponad 400 km. Kręte, wąskie drogi wytyczone w skałach, malownicze poszarpane skały, tunele, szmaragdowe wody fiordów i renifery, które przechodzą przez drogę kiedy chcą. Jedziemy podwodnym, najdłuższym (miał chyba z 8 km) w Europie (płatnym) tunelem na wyspę Magerøy do Honningsvag- stąd już niedaleko na Nordkapp. W miejscu docelowym odwiedzamy Nordkappmuseet (Muzeum Przylądka Północnego). Mieliśmy szczęście, pogoda dopisała, dzięki czemu widoki były niezapomniane; zaraz po 17 niespodziewanie nadciągnęła mgła i już nic nie było widać. W doskonałych humorach wróciliśmy do Storslett. Warto było!
By poznać życie na wyspach, wybraliśmy się do litewsko-norweskiej rodziny mieszkającej na wyspie Sørøya.
By tam dotrzeć, pojechaliśmy w kierunku Alty, następnie z Øksfjord promem do Hasvik. Jest to czwarta pod względem wielkości wyspa Norwegii, zachwycająca niesamowitymi odcieniami zieleni i dziką roślinnością. To także raj dla wędkarzy. Spędzamy tu dwa dni-wędrujemy po górach, odwiedzamy fabrykę ryb. Mamy również okazję zobaczyć wrak rosyjskiego pancernika Murmansk. Czas płynie jakby wolniej-tak tu spokojnie, niemal sennie. Ale przyroda nie śpi!
W połowie sierpnia mieliśmy opuścić nasze miasteczko, by rozpocząć wycieczkę objazdową ku południu Norwegii. Zanim jednak wyjechaliśmy, odwiedziliśmy administracyjną stolicę Laponii- Rovaniemi (tu przebiega granica koła podbiegunowego) i św.
Mikołaja z długą listą życzeń. Niestety, moje gdzieś głęboko ukryte nadzieje, że może jednak św. Mikołaj istnieje, skutecznie zostały zniwelowane do 0. Pierwszego „grubaska” spotkaliśmy w Santa Park drugiego w domu św. Mikołaja. Mieliśmy nawet okazję z nim porozmawiać-powitał nas po polsku. Obydwa miejsca są oddalone od siebie ok. 2 km, nie mógł się więc teleportować! Wyobrażam sobie, jak pięknie musi wyglądać to miasto zimą ... Ale i latem ma coś z krainy dziecięcych marzeń. Wizyta w fabryce, gdzie pakowane są prezenty jest frajdą także dla tych nieco starszych dzieci. Kilkudniowa wizyta w Rovaniemi dobiegła końca. Znów mijamy tabliczki z fińskimi nazwami miejscowości, których tak naprawdę nie ma (gdzie są?) i późnym wieczorem naszym oczom ukazuje się skąpane w zachodzącym słońcu znajome miasteczko.
Kamila Sieruga
Foto: autorka
Galeria zdjęć:

























