Portal motoryzacyjny auto-news.pl
Katalog firm motoryzacyjnych
Oleksowicz trenuje na Litwie
Przed startem w 42. Rajdzie Nowej Zelandii Maciej Oleksowicz i Andrzej Obrębowski będą szlifować formę na Wileńszczyźnie.
Toyota Avensis I (1997-2003)
Gdy pojawiła się na rynku miała niełatwe zadanie. Poprzedniczka - model Carina od pierwszej generacji uchodziła za bezawaryjny pojazd. Toyota stanęła zatem przed wyzwaniem, z którego idealnie się wywiązała.
Hyundai i40 1.7 CRDi Premium - Powrót po latach
Nareszcie. Można powiedzieć. Po kilku latach Hyundai wraca do gry w segmencie aut luksusowych. Pamiętacie model Sonata? Jeżeli tak to będziecie zaskoczeni na plus.

Bugattim ku sławie

Bugattim ku sławie

Legenda głosi, że słynna amerykańska tancerka, reformatorka baletu tradycyjnego nazywana muzą modernizmu, Isadora Duncan straciła życie podczas przejażdżki samochodem marki Bugatti, uduszona własnym szalem.

Słynne auto na stałe chyba powiązane będzie z tą tragiczną śmiercią w powszechnej świadomości. Dzieje się tak za sprawą licznych publikacji biograficznych oraz filmu Karela Reisza z 1968 roku („Isadora”).Bugatti typ 35 to najsłynniejsze i najbardziej utytułowane auto wyścigowe. Już w latach dwudziestych gdy powstało, stanowiło symbol bogactwa i statusu, synonim sukcesu i jakości. Było doskonałe pod każdym względem począwszy od kształtu smukłej sylwetki nadwozia zwieńczonej na przodzie chłodnicą w kształcie odwróconej podkowy, na tyle zaś wykończonej formą boat tail, typową w tamtych czasach dla sportowych wozów. Dźwignia hamulca i drążek zmiany biegów znajdowały się na zewnątrz nadwozia celem ułatwienia obsługi wozu praworęcznym kierowcom. Charakterystycznym elementem były koła o ośmiu szprychach, których kształt był patentem Bugattiego. Sama konstrukcja była arcydziełem mechaniki. Po wyposażeniu w błotniki, oświetlenie i drogowy układ wydechowy z tłumikami samochód był użytkowany jako zwykły pojazd drogowy. Czy może zatem dziwić, że Bugatti typ 35 stał się przedmiotem pożądania niezależnej i wyemancypowanej kobiety jaką była Isadora Duncan?

Tancerka w owym czasie, w 1927 roku, kończyła pięćdziesiąty rok swojego barwnego i burzliwego życia. I pomimo sławy i uznania jakimi cieszyła się na całym świecie, na tym etapie znajdowała się w dość rozpaczliwej sytuacji finansowej. Osiadła w Nicei we Francji, gdzie żyła za pożyczone pieniądze, nierzadko wystawiając czeki bez pokrycia, pracując nad autobiografią, której wydawca nalegał na nadmierne, zdaniem Isadory, eksponowanie wątków romansowych. Wytyczne te musiały zostać jednak wzięte pod uwagę. Kwestia finansowa domagała się rozwiązania, tancerka z każdym dniem uświadamiała sobie coraz bardziej dramatyzm swego położenia, lęk przed nędzą narastał. Wtedy sprzedała swoje Renault (w aucie tej marki nota bene zginęły czternaście lat temu jej dzieci). Na kupno upragnionego Bugatii absolutnie pozwolić sobie nie mogła.

Z początkiem września w małej restauracyjce w miejscowości Juan zwróciła uwagę na młodego mężczyznę, który przybył na miejsce wyścigowym Bugatti. Z właściwą sobie emfazą ujrzała w nim greckiego boga w przebraniu, w Bugattim zaś – jego rydwan. Odtąd inaczej niż „Bugatii” nie nazywała swego francusko-włoskiego wybranka. Znaczna różnica wieku nie miała dla niej żadnego znaczenia, przywykła bowiem do adoracji mężczyzn i kobiet w każdym wieku. Co więcej miała za sobą związek małżeński z młodszym o siedemnaście lat rosyjskim poetą Siergiejem Jesieninem.

W nadziei na romans nawiązała z Bugattim kontakt pod pretekstem kupna auta w dalszej perspektywie, a odbycia jazdy próbnej – w bliższej. I tak 14 września 1927 roku około 9 wieczorem Benoit Falchetto, pracownik garażu Bugatii, pilot, a wkrótce również kierowca wyścigowy przestąpił próg jej domu. Przybył prywatnym samochodem Amilcar Grand Sport – niskim, dwumiejscowym modelem wyścigowym, w kształcie torpedy, gdzie fotel pasażera był nieco w tyle w stosunku do miejsca kierowcy. Isadora zarzuciła swój słynny batikowy szal, długi na dwa jardy, na pięć stóp szeroki, zakończony u obu stron frędzlami osiemnastu stóp długości. Usadowiwszy się szczęśliwa tancerka zakrzyknęła: Adieu, mes amies. Je vaia à l’amour. ( Żegnajcie przyjaciele. Odjeżdżam ku miłości.). Frędzle zsunęły się po karoserii tylnego koła i zaplątały w szprychy. Amilcar ruszył a pierwszy obrót koła złamał jej kark. Ułamek sekundy później ciało zostało ciśnięte na chodnik, a głowa utkwiła między karoserią a oponą.

Tak oto podróż Amilcarem z „Bugattim” ku miłości przemieniła się w drogę Bugattim ku wieczności.



Katarzyna Wójcik
Foto: forum-auto/caradisiac


Od redakcji: … i w taki to barwny i bajkowy sposób można opisać to wydarzenie - jednak to nie bajka ! Chociaż na pewno dodała splendoru marce i przyczyniła się do stworzenia legendy marki Bugatti. /wmr/

ns 2009-03-20 13:19:23
Dodaj do: Dodaj na facebook.com Dodaj do wykop.pl Dodaj do kciuk.pl Dodaj na sledzik.pl Dodaj na blip.pl Dodaj na flaker.pl


 
O nas | Napisz do nas | Redakcja | Reklama | Partnerzy | Mapa serwisu | RSS auto-news.pl
Z szuflady Wiesława Mrówczyńskiego
Mój pierwszy
Auta nowe
Auta używane
Testy aut
Porady
Auto filmy
HomeTrendy
Magazyn MotoTrendy
Copyright © 2012 auto-news.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Realizacja: Versso