Czachor szybszy od Dąbrowskiego

Piąty etap charakteryzował się dużym zróżnicowaniem terenu, trasa OS-u liczyła 423 km. Poprzedzała go krótka, 36-kilometrowa dojazdówka. Start został zlokalizowany wysoko w górach na wysokości ponad 3000 m n.p.m. Motocykliści wyruszali na trasę, kiedy temperatura oscylowała jeszcze wokół zera. Końcówka etapu to zjazd z 2-3 kilometrowej wydmy o kącie nachylenia 32 stopni wprost na metę zlokalizowaną przed biwakiem w Iquique.
Etap wygrał po raz pierwszy kierowca X-raid Stephane Peterhansel, przed dwoma zawodnikami zespołu VW: Nasserem Al Attyiah oraz Carlosem Sainzem.
Wśród motocyklistów najszybszy był Goncalves, przed lokalnym faworytem Chilijczykiem Lopezem. Motocykliści Orlen Teamu byli zadowoleni z tempa podczas etapu, w szczególności Jacek Czachor, który na wydmach czuje się bardzo pewnie.
– Utrzymałem dobre tempo podczas tego długiego, ciężkiego i zróżnicowanego odcinka specjalnego. Było wiele niebezpiecznych miejsc. Musiałem być bardzo mocno skoncentrowany by nie popełnić żadnego błędu i nie wpaść w dziurę. Końcówka szła po piaskach – tutejsze są miejscami nawet trudniejsze, niż te na Saharze. Wydmy są położone bardzo wysoko, a to stwarza dodatkowe trudności. Ostatnie dwa kilometry zjeżdżaliśmy z olbrzymiej i stromej wydmy. Ona zachęcała do szybkiej jazdy, jednak myślałem już tylko o mecie i jechałem ostrożnie. Jutro ostatni etap przed przerwą, dziś mechanicy wymienią mi silnik. Wszystko zgodnie z planem – powiedział Jacek Czachor.
– Dobra jazda na odcinku, w zasadzie przez całą jego długość bez żadnych problemów. Najcięższe było ostatnie dziesięć kilometrów. Trochę zabłądziłem, gdyż pojechałem po śladach, które nie były prawidłowe. Później chciałem jak najszybciej odnaleźć właściwą drogę, motocykl cały czas się zakopywał i zaliczyłem parę niegroźnych upadków. W końcu wjechałem na ostatnią wydmę. Dziwne uczucie towarzyszyło temu zjazdowi, było tak stromo, że nie dało się jechać mniej niż 100 km/h – dodał Marek Dąbrowski.
źródło: Orlen Team













