Ferrari zwalnia

Ferrari to legenda, jednak utrzymanie tego statusu przy aktualnej sytuacji ekonomicznej może być trudne. Włoska marka jako jedna z niewielu nie poddała się rynkowym trendom i nie rozszerzyła gamy oferowanych pojazdów. Ferrari nie poszło drogą Porsche, które stara się dostosować do wymagań rynku, nie rezygnując jednocześnie z produkcji aut, z których zawsze słynęło. Nie każdy fan Porsche jest zadowolony z wytwarzania Cayenne, czy Panamery, ale dzięki tym pojazdom niemiecki producent nie może narzekać na brak klientów. Tymczasem Ferrari zwalnia pracowników.
Jednym z powodów jest zmniejszająca się ilość zamówień od Maserati. Jak donosi Automotive News Europe, w 2009 r. Ferrari wyprodukowało jedynie 4500 silników dla siostrzanej marki, a to o 50 proc. mniej niż w 2008. W rezultacie 9 proc. załogi będzie musiało się chwilowo lub na stałe rozstać z pracą. Docelowo Ferrari zamierza zamknąć 120 miejsc pracy w swoich biurach i rozstać się ze 150 pracownikami fabryki w Maranello. Dodatkowo cały personel linii montażowych będzie musiał odejść na przymusowy, tygodniowy urlop od 17 maja. Oznacza to, że 600 spośród 3000 zatrudnionych osób, zostanie w domach. W przypadku, gdy wspomniane Porsche zamierza podwoić swoją produkcję roczną poprzez alians z VW, Ferrari zaplanowało spore obniżenie produkcji z 20 000 sztuk, do 11 000 w całym 2010 r.
Ferrari broni się przed zarzutami, twierdząc, iż zwolnienia i obniżenie mocy przerobowych związane jest z zaawansowanymi pracami nad nowymi produktami i innowacyjnymi technologiami. To właśnie tu znika gotówka według firmy. Niedawno marka przedstawiła ambitne plany do 2015 r. - całkowite odnowienie gamy, nowy model Enzo, jako wersja limitowana. Ponadto bardzo dużo kosztuje utrzymanie zespołu F1. Pytanie tylko, czy w czasach postkryzysowych i aktualnej sytuacji wielu państw europejskich, plany Ferrari zostaną zrealizowane?
W pierwszym kwartale br. Ferrari odnotowało 28 proc. spadek przychodów.
źródło: autoweek/Mototarget/Ferrari













