Festiwal Podróżniczy Trawenalia 2011

Już drugi raz Kraków i niestrudzony doktor Urbanik oragnizują festiwal tych, dla których odległe kontynenty i ich poznawanie uzupełniają a często stanowią pełnię życia.
To właśnie promieniowało ze sprawozdań, opisów i obrazów poszczególnych podróżników, u których poza
faktami, przebija niesamowita pasja penetracji naszego globu. Ze względu na bogactwo różnorodnych form poznawczych prawie wszystkich zakątków świata. Na pierwszym miejscu trzeba wyróżnić organizatorów Trawenalii, którzy zdołali uzyskać wspaniałe warunki do prezentacji tego przedsięwzięcia, t.j. Audytorium Kolegium Maksimum Uniwersytetu Jagiellońskiego „o pojemności” 1200 miejsc i „uzbrojonej” we wszystkie możliwości przekazu słowa i obrazu a także znakomity patronat rektora UJ R. Musioła. Wprost wymarzone miejsce na odbycie podobnej imprezy.
Rolę „gwiazdy” Trawenalii pełnił globtroter, podróżnik a w zasadzie samotny włóczęga (nie mylić z włóczykijem), Andrzej Sochacki.
Przemierzał on świat przeważnie samochdem lub motocyklem a bywało, że jachtem,
samolotem a nawet koleją. Ostatnio nie do wiary postanowił okrążać wszystkie kontynenty wzdłuż ich granic morskich. Zaliczył już kolejno Amerykę Północną z Kanadą, Amerykę Środkową a właśnie przed miesiącem zakończył okrążać Amerykę Południową o czym informowaliśmy na naszym portalu. Andrzej Sochacki na bieżąco przysyłał nam korespondencję z tej gigantycznej trasy, zakończonej pobytem w szpitalu. Jego późny przyjazd z Arizony do kraju spowodowało jego wystąpienie na Trawenaliach dopiero w późnych godzinach wieczornych. Szczegóły włóczęgi obrzeżami Ameryki Południowej, uzupełnione zdjęciami, wywołało ogromne zainteresowanie uczestników Trawenalii i mimo spóźnionej pory, wzbudziło zainteresowanie, pytania i dyskusje, przeważającej grupy uczestników.
Mnie osobiście mn. zaciekawiło wystąpienie byłego studenta medycyny i podróżnika Batolomeo Koczenasz a ... „uśmiech jest siłą w podroży ...”. Ja dodałbym tylko, że na pewno uśmiechnięci łatwiej nawiązują kontakty i wzbudzają zaufanie. Tak zresztą bywa w normalnym życiu przeciętnego człowieka.
Tomasz Grzywaczewski zrelacjonował powtórzenie słynnej ucieczki z łagru sowieckiego sprzed 70 lat. Pieszo przez Syberię, Mongolię, pustynię Gobi, Tybet i Hindukusz do Indii. Obecna relacja z niej trzech śmiałków – studentów, pozwoliła obrazowo ocenić heroizm i przeżycia tak długiej i skrywanej przez wiele lat słynnej ucieczki grupki więźniów, której przewodził Witold Gliński, zamieszkały obecnie w Kornwalii.
Dodatkowa zachęta do śledzenia Trawenaliów oprócz wysłuchania ciekawych relacji z najdalszych zakątków świata, były występy zespołów tanecznych prezentujących tańce folklorystyczne, konkursy i nagrody oraz tradycyjnie już bilet lotniczy dla dwóch osób do dowolnego miejsca na świecie, ufundowany przez PrimaPol Travel z Bielska-Białej.
Wiesław Mrówczyński
Foto: autor
Galeria zdjęć:















