Robert Kubica opuścił szpital. W jakim stanie?

Po tym co się stało 6 lutego na trasie rajdu Ronde di Andora, niewiele brakowało by z wypadku nie wyszedł żywy. Po czterech skomplikowanych operacjach, po 76 dniach pobytu opuścił szpital Santa Corona w Pietra Ligure, gdzie przebywał od dnia wypadku.
Miało to nastąpić w ostatnich dniach kwietnia, zapowiadali lekarze i sam Kubica. Niespodziewanie wyszedł już następnego w sobotę 23 kwietnia, by spędzić święta z rodziną w swoim mieszkaniu w Monaco. To news nie tylko dla mediów sportowych. Tymczasem odbyło się to w wielkiej tajemnicy. Włoskie media cytują tylko oficjalny komunikat szpitala. „Jego stan jest na tyle dobry, że mógł opuścić szpital.”
Czy można sobie wyobrazić, by znany w świecie sportowiec np. piłkarz Christiano Ronaldo, czy skoczek narciarski Thomas Morgenstern i inne gwiazdy światowego sportu, np. Adam Małysz po groźnym wypadku, o którym informowały telewizje świata i pokazywały akcje ratowniczą, wprawdzie jeszcze nie w pełni zdrowia, ale wychodzi ze szpitala i nie ma przy tym dziennikarzy, fotoreporterów? Raczej trudno.
Przypomnijmy jak Robert Kubica wychodził ze szpitala w Montrealu po koszmarnym wypadku - na szczęście skończyło się tylko skręceniem nogi. Odbyło się to w świetle fleszy i kamer telewizyjnych oraz zainteresowaniu licznych dziennikarzy. W Pietra Ligure nie było nikogo z mediów. Czy włoscy paparazzi, gdyby o tym fakcie wiedzieli, nie chcieliby tego uwiecznić i poinformować licznych we Włoszech kibiców Polaka? Przecież Kubica jest w tym kraju popularniejszy może bardziej niż w Polsce. Przepuścić taką okazję? Wydaje mi się, że celowo rozgłaszano, że wyjdzie w końcu kwietnia, by uśpić czujność mediów.
22 kwietnia w „Przeglądzie Sportowym” Kubica wypowiadał się tak: - „Z dnia na dzień przybywa mi sił i
wzrasta moja waga, dzięki czemu już w najbliższym czasie będę mógł opuścić szpital Santa Corona. Nie znam jeszcze dokładnej daty, ale mam nadzieję, że nastąpi to w najbliższych dziesięciu dniach”.
Nastąpiło… następnego dnia. Czyżby o tym dowiedział się w ostatniej chwili? Czy przewieziony zostanie do kliniki rehabilitacyjnej doktora Riccardo Ceccarelliego we Włoszech także w wielkiej tajemnicy? A może już to się stało i lada dzień do wiadomości publicznej przekazany zostanie oficjalny komunikat? Pytań jest sporo.
Dziwią sprzeczne opinie lekarzy. W świątecznym „Przeglądzie Sportowym” (23-24 kwietnia) znalazłem taką m.in. wypowiedź dr. Ceccarelliego: - „Będziemy mieli specjalną bieżnię, która pozwoli na częściowe obciążanie prawej nogi pacjenta…” Czyli noga nie jest w pełni sprawna i trudno powiedzieć kiedy będzie. A co mówi na ten temat ordynator ortopedii szpitala Santa Corona dr Francesco Lanza –„Robert może się już poruszać samodzielnie, więc nie ma sensu, żeby przebywał w szpitalu…”
Jaki zatem jest obecny stan Roberta Kubicy? Który z lekarzy jest bliższy prawdy? A może powód skrywanego transportu do domu jest taki, że lekarze i Kubica woleliby w stanie w jakim się znajduje, nie pokazywać się nikomu. Skoro po dwóch i pół miesiącach leżenia w łóżku (nawet najzdrowszy straci wiele sił) dopiero próbuje - zdaniem dr. Ceccarlliego - opierać się lekko na prawej, operowanej nodze (ma ją w gipsie?), a operowano także bark, ramię, łokieć i dłoń więc też muszą być jakoś zabezpieczone (gips, bandaż elastyczny, szyny?), to taki widok na pewno nie jest budujący. Skoro bliższy prawdy jest dr Ceccarelli, to wątpliwe aby Kubica poruszał się o własnych siłach, chyba więc musiał być przewożony na wózku do jakiegoś środka transportu.
Porównując niedawne optymistyczne wypowiedzi o szybkim powrocie na tor, m.in. kierowców, przyjaciół, kierownictwa Lotus Renault, kibiców i jego samego z ostatnimi widać wyraźnie, że są znacznie ostrożniejsze. Chirurg ze szpitala Santa Corona Antonio Massone powiedział pod koniec lutego, że Kubicę czekają dwa miesiące intensywnej rehabilitacji oraz sześć-osiem miesięcy ekstensywnej. Można dodać, jeśli wszystko przebiegać będzie zgodnie z przewidywaniami lekarzy. Co może lecz nie musi się zdarzyć. Zatem w najlepszym wypadku powrót na tor, to druga połowa października. Czy łokieć i prawa dłoń odzyskają pełną sprawność, bo one wydają się być kluczowym problemem, powróci pełna ruchomość, siła i czucie w palcach? Obecnie żaden lekarz tego nie zaręczy. I kluczowe pytanie: jak wypadnie obowiązkowe badanie komisji lekarskiej FIA zezwalającej na starty?
Ale to na razie dość odległa przyszłość. Dr. Ceccarelli mówił, że w jego klinice nad przywróceniem fizycznej sprawności Kubicy będą pracować czterej lekarze po osiem godzin dziennie! To daje wyobrażenie w jakim stanie fizycznym jest prawa strona ciała, bo ona odniosła obrażenia. Zdaniem dr. Ceccarelliego jest zbyt wcześnie by przewidywać w jakim stanie i kiedy Kubica odzyska sprawność w kontuzjowanej ręce.
Optymizm co do jego szybkiego powrotu na tor wyraźnie opadł także w kierownictwie Lotus Renault. O powrocie na tor w tym sezonie nikt już nie wspomina. –„Tematu powrotu Kubicy do Formuły 1 na razie nie powinno się poruszać” – powiedział Gerard Lopez, właściciel Lotusa Renault dla „La Gazzetta dello Sport”. Również znany polski lekarz sportowy, ortopeda dr Robert Śmigielski tonuje oczekiwania. - „Na razie nie rozmawiajmy o leczeniu kierowcy Formuły 1, tylko o leczeniu człowieka. Nie skupiajmy się na tym kiedy on wsiądzie do samochodu, tylko na tym, żeby chodził i ruszał ręką”.
Były doniesienia, że Kubica będzie w Rzymie na beatyfikacji Jana Pawła II. Nie pojawił się. Można domyślać się z jakiego powodu.
Andrzej Martynkin













